I kolo sie zamknelo…

Moze wbrew zdrowemu rozsadkowi postanowilam w sobote – 8 pazdziernika – w 39 tygodniu ciazy isc na imprezke urodzinowa Ani (w bylym domu Kasi i Grzesia). Imprezka huczna bo to 30-stka, musielismy sie poprzebierac, bylo glosno i duzo ludzi, byla i muzyka i ja rowniez sobie – w miare mozliwosci – potanczylam. Smialismy sie ze moze tam gdzie nasz dzidzius byl poczety moze i zacznie sie rodzic ;)A robiac nam zdjecia Gosia powiedziala ze moze to ostatnie moje zdjecia w ciazy;) No coz… sila sugestii?

Rozsadnie wyszlismy z imprezy o polnocy tak zeby jednak spac w domu. Okolo 5 rano zaczelam czuc cos czego jeszcze w ciazy nie czulam. Jakby napinanie sie brzucha albo troche niestrawnosc, w kazdym badz razie w ogole nie bolesne ale powtarzajace sie co jakis czas dziwne uczucie. Dopiero kolo 6 rano zaczelam patrzec na zegarek zeby sie upewnic ze jest to to co mi sie wydaje. Skurcze pojawialy sie bardzo nieregularnie, co 7min, co 15min, kilka co 3min, nadal w ogole nie bolesne. Ale po 7 rano obudzilam Sebe i oznajmilam ze zaczelismy rodzic.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *